Post-pudełkowa nisza

Wraz z rozwojem rynku – w tym przypadku gier komputerowych – zdarza się, że tworzą się ciekawe i niekoniecznie zrozumiałe, na pierwszy rzut oka, nisze.

Gry komputerowe wyewoluowały i w przeciwieństwie do innych dóbr kultury, bezproblemowo rozwijają się na przestrzeni cyfrowej – jak należałoby tego oczekiwać od produktów, które są plikami wymagającymi komputera do zaprezentowania siebie.

Sprzedaż gier dystrybuowanych online na Steam, PSN, Xbox Live niesamowicie rośnie (tak samo na mniejszych serwisach, typu Green Man Gaming, GoG.com, czy rodzimym CDP.pl), a co za tym idzie, procent ludzi kupujących gry fizyczne, w pudełkach, stopniowo maleje.

Pomimo to, na świecie, a zwłaszcza w Polsce, gracze mają sentyment do pięknych, nawet droższych wydań w kartonowym pudełku, które dumnie stoją na półce – fizyczne gadżety łechcą i wcale nie chcemy się ich pozbywać.

Nie mówię nawet o edycjach kolekcjonerskich, które nieodmiennie robią wrażenie i budzą podziw jakością wykonania.

W obliczu galopujących ofert promocyjnych w serwisach cyfrowych, przecen sięgających 90%-100%, nawet najbardziej nieprzekonani do cyfrowej dystrybucji gracze kupują swoje wyczekiwane tytuły… po czym dokupują do nich pudełka.

Brzmi egzotycznie? Jak najbardziej, może się to wydawać na pierwszy rzut oka przynajmniej dziwne, ale najlepiej swoje przywiązanie udowadniają ludzie, którzy zaczęli kupować puste pudełka po grach w serwisach aukcyjnych (pozostające np. ze sprzedaży samych kluczy rejestracyjnych). Ceny nie są wygórowane, na Allegro takie pudełka są wystawiane zazwyczaj poniżej 10 PLN. Sam już dwa razy skorzystałem z takiej oferty w przypadku świetnych tytułów z pakietem Steamworks (a więc uzależnionych od tej usługi), które kupiłem na „wyprzedaży”, aby następnie dokupić pudełka na półkę.

Powstała więc nisza. Teraz pytanie – jak szybko zacznie ona być wypełniana bardziej oficjalnie, niż na Allegro?

Sklepy (Ultima, Gram.pl) nie mogą sobie pozwolić na sprzedawanie oddzielnych pudełek, nawet jeśli wyprzedają klucze – pytanie, czy coś się zacznie z tym dziać, należy więc do dystrybutorów. O ile GoGowi byłoby ciężko wysyłać pudełka całemu światu, to lokalny CDP.pl mógłby zaatakować.

Fascynaci będą usatysfakcjonowani, dystrybutorzy dostaliby dodatkowe źródła zarobku, rynek cyfrowy mógłby w ten sposób nawet przyspieszyć ekspansję.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *