Linux – po prostu działa, tylko nie wszędzie

Niejaki Miguel de Icaza, do niedawna programista mocno wspierający rozwój Linuksa – konkretniej współzałożyciel GNOME (najpopularniejsze środowisko graficzne) i deweloper MONO, czyli upraszczając “.NET dla UNIXów”, zakrzyczał. Na tyle donośnie, że jego krzyk odbił się szerokim echem pośród społeczności.

Wykrzyczał był on, że Linux to obecnie Czarnobyl (szkoda, że nie sodoma i gomora) i w przeciwieństwie do Mac OSX, straszliwie problematyczna platforma, na której nic nie działa. Pan Icaza był zaskoczony zabierając MacBooka na urlop, że usypianie i łapanie sieci mu działa bezproblemowo, sugerując, że pod pingwinem się to nie zdarza.

Zaskakuje mnie w tej wypowiedzi (pełna), jak i we wszelkich podobnych, że porównuje się stabilność pingwina nie do OSX na zwykłym pececie, ale do OSX na dedykowanym sprzęcie od Apple’a. Ja wiem, że tylko takie rozwiązanie jest wspierane, a nawet według licencji Apple’a nie można zrobić inaczej, ale Linux – uwaga, uwaga – też świetnie działa jako desktopowy system na ogromnej ilości konfiguracji. Zapewne nigdy nie będzie tak, żeby działał na każdej – ktoś musi pisać sterowniki – ale tym bardziej nie jest tak z systemem Apple’a.

Kupując laptopa pod OSX, wybieramy MacBooka, a nie ThinkPada, bo mamy pewność, że na nim zadziała. Dlaczego więc kupując laptopa i planując używać pod nim Linuksa nie sprawdzamy (w jednej z baz sprzętowych), czy jest on kompatybilny z planowanym OS?

Ostatnio kupując laptopa nie olałem sprawy i nie stwierdziłem, że skoro Windows na nim śmiga, to Linux też zaskoczy, co doprowadziłoby zapewne do wielu kłopotów; poszukałem potencjalnych problemów, wybrałem sensowną i popularną architekturę, a teraz wszystko* mi działa z marszu – grafika, dźwięk, usypianie, wifi i inne podstawowe sprawy, nawet klawisze multimedialne system obsłużył bez minimalnej nawet konfiguracji. Wybierając sprzęt pod biurkowy desktop, też zwracam uwagę na kompatybilność – tutaj jest nawet prościej.

Nie ma co siać mitu, że Linux to darmowy Windows, który zadziała na wszystkim, bo to błąd. Kupujemy sposób na korzystanie z komputera – system – więc dobierajmy sprzęt pod niego, a nie w drugą stronę.

* za wyjątkiem dwóch kart graficznych – ale wiedziałem o tym przy zakupie i gdyby to nie było problematyczne, wyłączyłbym zintegrowaną i zostawiłbym wyłącznie mocnego AMD;

Twitter

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *